Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Belgia, Flandria: W tej prowincji najwięcej ludzi z niskimi dochodami
Belgia: Prawie 60% mieszkańców Belgii „sprawnych cyfrowo”
Belgia: Tyle kin jest w Belgii
Belgia: W 2023 roku ponad 1/4 osób jeździła na rowerze elektrycznym
Belgia: Po raz pierwszy od dekady spadła krótkoterminowa absencja w pracy
Niemcy: Śledztwo w sprawie mężczyzny posiadającego starożytne artefakty
Belgia: Ilu ludzi nie spłaca długów?
Belgia, Flandria: Trudniej o kredyt hipoteczny. „Najmniej od lat”
Belgia: Pilnie potrzebnych 100 dodatkowych sędziów
Polska: Jest ktoś, kto chce produkcji Izery. Nie są to jednak Polacy
Redakcja

Redakcja

Website URL:

Polska: Gorąco na granicy i na drogach. Ile żywności naprawdę sprowadzamy z Ukrainy?

Protesty rolnicze w wielu miejscach jeszcze trwają. Ukraińskie sieci handlowe straszą, że nie będą przyjmowały polskich produktów mlecznych. Sytuacja jest bardzo napięta.

Czarny dym z płonących opon na przejściach granicznych było widać z wielu kilometrów. Ale rolnicy podpalili je nie tylko tam. Zrobili to w wielu miejscach, w których protestowali. A było ich ponad 200.

Kołodziejczak poucza Zełenskiego

We wtorek rolnicy zablokowali najważniejsze drogi i wjechali do miast. W wielu miejscach protesty jeszcze trwają. Rolnicy sprzeciwiają się zasadom unijnego Zielonego Ładu i niekontrolowanemu importowi żywności z Ukrainy. Mówią, że w wagonach i tirach odkrywają np. zepsute ziarna kukurydzy, które niekoniecznie jedzie na zachód Europy.

– Piłka jest po stronie Ukrainy. Albo chce się dogadać z Polską, albo będziemy musieli wprowadzić kolejne ograniczenia we wwozie ukraińskich towarów – zapowiedział wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak.

Na zarzuty prezydenta Ukrainy, że protesty są na rękę Rosji, odpowiedział: – Niech Zełenski powie, czy dostał choć jedną hrywnę z tego zboża, które przyjechało do Polski, przez Polskę, czy wszystko zabrali i wywieźli z Ukrainy oligarchowie.

I dalej: – Prezydent Zełenski niech się zajmie swoją polityką na Ukrainie i budową armii, którą ma problem zbudować.

Wykryte błędy

Dopiero od niedawna sprowadzana do Polski żywność jest dokładnie kontrolowana. Służby informują, że do tej pory wykryto kilka prób wwiezienia zepsutej żywności. To 43 tony spleśniałej cebuli z Rosji, ponad 20 ton malin, niemal 22 tony prosa czy ponad 19 ton koncentratu pomidorowego.

Największy zatrzymany transport dotyczył ziaren lnu. To 44 tony zatrzymane na przejściu granicznym w Medyce.

Ile żywności sprowadzamy z Ukrainy?

Zgodnie z danymi Ministerstwa Finansów (nie ma jeszcze danych za cały 2023 rok) do Polski z Ukrainy wwieziono oficjalnie do końca listopada 2023:

rzepak – 73,4 tys. ton,
pszenica – 347 tys. ton,
kukurydza – 597 tys. ton,
jaja w skorupkach (świeżych) – 9,3 tys. ton,
maliny świeże – 0,4 tys. ton,
maliny mrożone – 23,9 tys. ton,
cukier – 35 tys. ton,
mięso drobiowe – 15,6 tys. ton,
miód – 8,6 tys. ton,
alkohol etylowy nieskażony o objętościowej mocy 80 proc. lub większej – 5,6 tys. ton (ok. 6,86 mln litrów),
koncentrat soku jabłkowego – 14,5 tys. ton.

Krajowa produkcja w 2023 roku:

rzepak – 3,7 mln ton,
pszenica – 13,2 mln ton,
kukurydza (ziarno) – 9,2 mln ton,
jaja (dane za 2022 r.) – 674 tys. ton,
maliny – 96 tys. ton,
cukier (dane za 2022 r.) – 2,1 mln ton,
mięso drobiowe (szacunek) – 3,1 mln ton,
miód (szacunek) – 24 tys. ton,
spirytus rektyfikowany (alkohol etylowy) w przeliczeniu na 100 proc. (dane za 2022 r.) – 105,2 mln litrów,
koncentrat soku jabłkowego – 200,5 tys. ton.

21.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Iwona Skiba FB

(sl)

Polska: Wakacje kredytowe będą, ale później. Jest i dobra wiadomość

Nie ma zgody rządu na wprowadzenie wakacji kredytowych w proponowanej formie. To znaczy, że program zacznie funkcjonować później, niż zapowiadano.

Wakacje kredytowe to rozwiązanie, które rząd Mateusza Morawieckiego wprowadził jeszcze w 2022 roku. Program wygasł z końcem 2023 r.

Zasady były proste

Praktycznie każdy posiadający kredyt hipoteczny mógł raz na kwartał nie zapłacić raty za dom lub mieszkanie. Nie miało to żadnego wpływu na wysokość kolejnych rat kredytu i nie zmniejszało zdolności kredytowej.

Nowa ekipa postanowiła kontynuować wakacje kredytowe, ale na innych zasadach. To ulga dla tysięcy Polaków, którzy liczyli, że już w marcu skorzystają z tego rozwiązania. Tyle że jest problem...

Będzie nowy termin

Rząd nie przyjął nowego programu. Uznał, że trzeba nad nim jeszcze popracować – poinformowało Centrum Informacyjne Rządu.

Szans na dotrzymanie marcowego terminu nie ma. Ale jest i dobra wiadomość.

„W drugim kwartale 2024 roku będzie można zawiesić dwie raty płatności kredytu” – napisał minister finansów Andrzej Domański w piśmie kierującym projekt ustawy  na posiedzenie rządu.

Poinformował też, że próg skorzystania z wakacji, jeśli chodzi o wartość kredytu, ustanowiono na poziomie 1,2 mln zł.

Bez odpowiedzi pozostało jeszcze pytanie dotyczące zarobków kredytobiorców. Generalnie wakacje mają być dla osób, którym rata „zjada” 35 proc. średnich zarobków z 3 miesięcy.

21.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sl)

Polska: 10 tysięcy laptopów dla uczniów leży w magazynie. Nie wiadomo, co z nimi zrobić

Nie każde dziecko przyjęło komputer od państwa. Teraz jest z tym problem. 10 tysięcy laptopów kurzy się w magazynie.

– Moja córka dostała komputer we wrześniu. Włączyliśmy, wyjaśniłem jej, jak to działa. Pobawiła się trochę. Potem oglądała na nim filmy, trochę pograła i tyle. OD tygodni nie widziałem, żeby włączała komputer. Jeżeli musi skorzystać z internetu do nauki, to używa smartfona – mówi pan Patryk, ojciec IV-klasistki, która – jak tysiące uczniów – dostała komputer od państwa.

Bałagan w kasie i dużo pytań

Poprzedni rząd w 2023 roku kupił komputery, które rozdał wszystkim czwartoklasistom. Kosztowało to ponad 1 miliard złotych.

– Problemem jest to, że polska szkoła i nauczyciele nie są do tego przygotowani. Nie zadają prac domowych do wykonania na komputerach. A jak nie będzie prac domowych, to już w ogóle sprzęt nie jest potrzebny – mówi pan Patryk.

Obecny rząd nie ma zamiaru kontynuować programu. Formalnie został on zawieszony.

– Bałagan i wielkie nieporozumienie, jeżeli chodzi o rozliczanie tego programu. Pieniędzy nie było, wydawano je na kredyt, nie wiadomo, co się z nimi stało, jak je wykorzystywano. Nie wiemy, jakie laptopy kupowano i nie wiadomo, jaka była ich redystrybucja – mówił na początku lutego minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Pieniądze na komputery miały pochodzić z Krajowego Planu Odbudowy. Kłopot w tym, że nie został jeszcze w pełni uruchomiony. Poza tym Komisja Europejska ma wątpliwości, czy taki wydatek można sfinansować z tych pieniędzy.

Teraz 10 tysięcy komputerów leży i zbiera kurz

Nie było obowiązku przyjmowania laptopów. Można było odmówić. Okazuje się, że zrobiło tak sporo osób.

– Do magazynu Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) wróciło ponad 10 tysięcy komputerów, które miały być przekazane z programu „Laptop dla ucznia” – poinformował wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski.

W rozmowie z TVN24 narzeka, że nikt nie pomyślał, co zrobić ze sprzętem, którego uczniowie nie chcieli i który został zwrócony.

– Ktoś się przeniósł z jednej szkoły do drugiej, ktoś źle policzył uczniów. To się zdarza. I dlatego te laptopy wracały do magazynu. Wróciło ich ponad 10 tysięcy – wyjaśnia wiceminister.

Szkoły chciałyby je wykorzystać, ale... 

I dodaje, że jego resort niewiele może zrobić. Ustawa nie pozwala na inne zagospodarowanie tych urządzeń. Efekt?

– Dyrektorzy szkół piszą do mnie i mówią, że zostało im 10 laptopów do zwrotu i czy mogą je zatrzymać? Tłumaczą, że w sali informatycznej brakuje im 5 laptopów, bo te, które są, to mają po 15 lat i do niczego się nie nadają. Nie możemy powiedzieć: Zgoda, zostawcie je sobie. Bo zgodnie z ustawą muszą wrócić. To marnotrawstwo – ocenia urzędnik.

21.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sl)

Polska: Ogrzewasz dom gazem? Sprawdź, czy należą ci się pieniądze

Osobom, które ogrzewają swoje domy gazem, przysługuje zwrot podatku VAT. Jakie warunki trzeba spełniać, żeby ubiegać się o pieniądze?

Refundacja VAT-u – jak podaje Money.pl – obejmuje gaz, którym będzie ogrzewany dom od 1 stycznia do 30 czerwca 2024 r. Chodzi o – jak wyjaśnia Ministerstwo Klimatu i Środowiska – gaz ziemny wysokometanowy lub zaazotowany, w tym skroplony gaz ziemny oraz gaz propan butan lub innego rodzaju gaz palny dostarczany siecią.

O zwrot VAT-u nie mogą się natomiast ubiegać osoby, które kupują butle z gazem lub mają w domu wyłącznie kuchenki gazowe lub piecyki łazienkowe do podgrzewania wody.

Kto może ubiegać się o zwrot pieniędzy?

Osoba, która ogrzewa dom gazem.

Używa pieca, który został zgłoszony lub wpisany do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. 

Spełnia kryteria dochodowe: dochód miesięczny netto nie przekraczać 2100 zł w gospodarstwie jednoosobowym lub 1500 zł na osobę w gospodarstwie wieloosobowym.

Gdzie trzeba złożyć wniosek?

Należny zwrot VAT-u będą wypłacały samorządy. Dlatego wniosek trzeba złożyć w urzędzie gminy, w której mieszka osoba ubiegająca się o pieniądze. Osobiście lub przez internet.

O pieniądze – precyzuje resort klimatu i środowiska – może ubiegać się osoba, która jest odbiorcą gazu wskazanym imiennie na fakturze VAT. 

Do wniosku trzeba dołączyć:

• kopię faktury potwierdzającej zakup gazu,
• kopię umowy z dostawcą,
• dowód opłacania rachunków. 

21.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sl)

Subscribe to this RSS feed