Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Belgia: Prawie 60% mieszkańców Belgii „sprawnych cyfrowo”
Belgia: Tyle kin jest w Belgii
Belgia: W 2023 roku ponad 1/4 osób jeździła na rowerze elektrycznym
Belgia: Po raz pierwszy od dekady spadła krótkoterminowa absencja w pracy
Niemcy: Śledztwo w sprawie mężczyzny posiadającego starożytne artefakty
Belgia: Ilu ludzi nie spłaca długów?
Belgia, Flandria: Trudniej o kredyt hipoteczny. „Najmniej od lat”
Belgia: Pilnie potrzebnych 100 dodatkowych sędziów
Polska: Jest ktoś, kto chce produkcji Izery. Nie są to jednak Polacy
Belgia: PKB na mieszkańca - Belgia lepsza niż Niemcy i Francja!
Redakcja

Redakcja

Website URL:

Polska: Bez tego kwitu nie sprzedaż domu. Obowiązkowy już w kwietniu

Ważna informacja dla każdego właściciela nieruchomości. Nawet jeżeli w najbliższym czasie nie zamierza sprzedawać budynku. Chodzi o świadectwo energetyczne.

Już w kwietniu wejdzie w życie nowelizacja Prawa budowlanego, a to niesie ze sobą spore zmiany. Od 1 kwietnia przy sprzedaży budynku – np. domu – trzeba będzie przedstawić świadectwo energetyczne. Nie jest to rozwiązanie tak bardzo nowe, bo już od 2023 r. o taki dokument muszą zadbać deweloperzy, ale teraz obowiązek spada na prywatnych właścicieli domów.

- Jeszcze do niedawna temat efektywności energetycznej budynków mieszkalnych był bagatelizowany. Teraz to się zmienia, a pytanie, ile energii trzeba zużyć do ogrzania pomieszczeń domu czy mieszkania, jest coraz ważniejsze. Nie sprzedamy bowiem nieruchomości bez takiego ekopaszportu – tłumaczy portalsamorzadowy.pl.

Od A do G

Wyjaśnia jednocześnie, że świadectwa od kilkunastu funkcjonują w krajach UE i są dokumentami określającą klasę energetyczną budynku. A jest najwyższa i oznacza małe zużycie energii potrzebnej do ogrzania budynku. Klasa G wskazuje, że dom wręcz „pożera” energię.

Oczywiście te najlepsze budynki są najdroższe, bo oznacza to, że nie trzeba aż tak wiele łożyć na ich utrzymanie.

Ile to kosztuje?

Takie świadectwo może wydać tylko profesjonalna firma, której pracownicy dokładnie obejrzą dom i ocenia zastosowane w nim rozwiązania. Na tej podstawie określa klasę. To najczęściej firmy z branży budowlanej czy zajmującej się instalacjami.

- Warto wcześniej jednak sprawdzić, czy firma posiada certyfikat i tym samym znajduje się w wykazie prowadzonym przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, a sam kontroler posiada uprawnienia do wystawiania świadectw – radzi bankier.pl.

Ile trzeba zapłacić za usługę fachowca? Całkiem sporo i jest to uzależnione od rynku – czyli ceny mogą się różnić w poszczególnych miejscowościach. Koszt świadectwa energetycznego to od kilkuset do ponad 1500 zł.

23.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4media // fot. iStock

(sl)

Polska: Wyjątkowy wyrok. Wiele lat więzienia za „wirtualny gwałt”

13 lat w więzieniu ma spędzić mężczyzna, który dopuścił się „wirtualnego gwałtu”. O takich wyrokach w Polsce nie słyszy się często.

O karze zdecydował  Sąd Okręgowy w Tarnowie. Orzeczenie nie jest prawomocne, ale odbiło się głośnym echem. - Sądy i organy ścigania uznają bowiem zwykle, że do zgwałcenia czy innej czynności seksualnej dochodzi przy bezpośrednim stosunku ofiary i sprawcy. Moim zdaniem istnieje jednak możliwość przyjęcia, że może dojść do niego za pośrednictwem internetu, co potwierdzają niektóre orzeczenia sądów powszechnych i Sądu Najwyższego – wyjaśnia Alicja Kaszty z kancelarii Kaszta & Janikowska Adwokaci i Radcy Praw komentująca sprawę „Rzeczpospolitej”.

Gwałt przez internet

Przed sądem stanął 28-letni mężczyzna, a przedstawiono mu 15 zarzutów. Krzywdził dziewczynki i nastolatki. Robił to przez internet. Mężczyźnie udowodniono, że jego ofiary miały od 10 do 17 lat. Nawiązywał z nimi internetowy kontakt, potem zmuszał do wysyłania zdjęć i filmów a następnie szantażował. Tak wymuszał kolejne erotyczne zachowania. To było tak koszmarne, że u trzech ofiar biegli zdiagnozowali PTSD - zespół stresu pourazowego.

Mężczyzna działał tak przez sześć lat. -  W toku postępowania tłumaczył, że myślał, iż dziewczynki były starsze, jednak analiza zabezpieczonych w sprawie materiałów wyraźnie wykazała, że były to dzieci – opisuje sędzia Małgorzata Stanisławczyk-Karpiel, rzecznik prasowy ds. karnych SO w Tarnowie.

Wyjątkowy wyrok

W tej sprawie uwagę przykuwa fakt, że choć fizycznie do gwałtu, obcowania płciowego nie doszło, to mężczyzna został oskarżony z art. 197 § 2 kodeksu karnego.

Ten mówi o wymuszeniu – przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem – poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności. Kojarzony jest powszechnie ze zgwałceniem.

- Jego przypadek jest ważnym sygnałem dla innych, że w świecie wirtualnym nie toczy się równoległe życie, a sprawców popełnianych tam czynów można pociągnąć do odpowiedzialności. Wyrok być może nie jest precedensowy, ale odważny, bo takie powinno być działanie sądów. Wywołał falę dyskusji nad podobnymi sprawami – mówi sędzia Stanisławczyk-Karpiel.

22.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4media // fot. iStock

(sl)

Polska: Szantaż seksem. Każdy może stać się jego ofiarą. Uwaga, to kosztuje

„Witaj zboczeńcu!”. Tak zaczyna się e-mail, który kilka dni temu pojawił się w sieci. Jego autorzy żądają pieniędzy za „milczenie” na temat kompromitujących adresata materiałów.

„Nie bierzcie tego do siebie, to nic osobistego – uspokaja na swojej stronie CERT Orange Polska. I dodaje: „To po prostu pierwsze słowa e-maila, który raz na jakiś czas wpada do skrzynek Polek i Polaków”.

Jeśli jednak ktoś potraktuje to poważnie, może mieć kłopoty. Bo to zwykła próba wyłudzenia pieniędzy.

„Oszuści usiłują wystraszyć ofiarę na tyle, żeby przelała im całkiem sporo pieniędzy. To motyw określany jako sextorsion.

Co to jest sextorsion?

To jedna z metod phishingu – wyłudzania pieniędzy i danych fałszywymi mailami. Nazwa powstała z połączenia słów „sex” oraz „extorsion” (ang. wymuszenie).

W przypadku tego maila przestępcy informują swoją ofiarę, że dysponują zdjęciami lub filmami, które ośmieszą ich ofiarę. Żeby urealnić swój zarzut, ostrzegają ją:

„Słyszałeś o Pegasusie? Jest to program szpiegujący, który instaluje się na komputerach i smartfonach”.

W ten sposób oszuści – ostrzegają eksperci z CERT Orange Polska – wykorzystują to, że media pełne są teraz informacji o urządzeniu szpiegowskim Pegasus i jego możliwości. A to oznacza, że prawie każdy z nas słyszał o nim.

Emocje biorą górę

Przy czym „ton i wymowa maila mają wywołać tak duże emocje w odbiorcy, żeby nie miał on czasu zastanowić się, że tak naprawdę cały ten elaborat nie ma sensu!” – przekonuje CERT Orange Polska.

Dlaczego? Bo narzędzie, które przywołują autorzy maila jest ściśle „reglamentowane”, a jego użycie tak kosztowne, że nikt nie zrobiłby tego w tak – jak czytamy na stronie – mało istotnym celu.

Oszuści niespecjalnie się tym przejmują, bo mają świadomość, że treść wiadomości działa przede wszystkim na emocje, co często niestety wyłącza u ich ofiar myślenie.

Ten mechanizm oszuści wykorzystują bezwzględnie. I ustalają cenę świętego spokoju – 1190 euro w bitcoinach. W rzeczywistości nie dysponują oni żadnymi kompromitującymi materiałami.

Ta wiadomość masowo jest wysyłana do tysięcy przypadkowych osób. Przestępcy liczą na to, że część adresatów e ma coś na sumieniu i przeleje na ich konto żądany okup.

Oszuści liczą na to, że ktoś w to uwierzy

Jak uniknąć sextorsion? Nie da się – nie pozostawiają złudzeń eksperci z CERT Orange Polska. I od razu zastrzegają: „Tzn. da, jeśli nie oglądamy pornografii”.

I dodają: „Zdarzało nam się już rozmawiać z ludźmi, którzy, mimo że nie wchodzili na tego typu serwisy, i tak mieli obawy, czy ktoś coś na nich ma! To dowód na to, że przestępcy naprawdę dobrze przygotowali kampanię”.

Co pozostaje przypadkowej ofierze oszustwa? Włączyć myślenie – odpowiadają eksperci.

I precyzują: „Masz wątpliwości? Coś wywołuje w Tobie emocje? Miej świadomość, że to może być socjotechniczny trick.

Nikt nie zainstalował Ci Pegasusa. Nawet jeśli ktoś podgląda Cię przez kamerę w którymś z urządzeń (to może się zdarzyć), to nie w celu złapania Cię in flagranti. Po prostu cwaniaczek w internecie wysłał tego samego maila do być może nawet dziesiątek tysięcy ludzi, licząc, że trafi się ktoś, kto uwierzy”.

22.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sl)

Polska: Mniej burd, mniej policji i karetek. Nocna prohibicja działa

Średnio o 47 procent mniej interwencji. Takie dane pokazuje Kraków po pół roku od wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu.

– Naszym celem było uspokojenie nocnego Krakowa. I widzimy, że ten cel jest realizowany. Kraków spokojnie dostosował się do tych zmian i dzięki temu jest trochę ciszej i trochę spokojniej, szczególnie w nocy – zapewnia Bogusław Kośmider, wiceprezydent Krakowa.

Ma myśli wprowadzoną latem 2023 roku nocną prohibicję. Zakaz sprzedaży alkoholu obowiązuje od północy do godziny 5.30. Dotyczy to sklepów, bo w lokalach nadal można pić do świtu. 

W mniejszych miastach jest trudniej

Takie rozwiązania co jakiś czas wprowadzają kolejne miasta. Obejmują one centra a niekiedy całe miejscowości. Nie zawsze to działa. Zdarza się – zwłaszcza w mniejszych miastach – że nie ma widocznych efektów. 

Wynika to z tego, że mieszkaniec, jeżeli tylko chce się napić, może szybko przejechać na teren sąsiedniej gminy i tam kupić alkohol. W mieście wielkości Krakowa jest o to trudniej.

Nocne liczby

Już po pierwszych trzech miesiącach było widać, że w Krakowie coś się zmienia. Odnotowano spadek interwencji policji dotyczących picia alkoholu wbrew zakazom wynikającym z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. I to aż o 52,29 proc. w rok do roku.

Według najnowszych danych od lipca do grudnia 2023 r. odnotowano spadek o 47 proc. interwencji policji i o blisko 30 proc. straży miejskiej.

Jeśli zestawić to z rokiem 2022 r., zanim weszła w życie uchwała Rady Miasta, to w przypadku interwencji policji największy spadek, sięgający 63 proc., nastąpił w sierpniu. 

Strażnicy też się cieszą

Mniej pracy miała również krakowska Straż Miejska – i to aż o 54 procent.

– Mieliśmy do czynienia z zakupem alkoholu nocą i potem piciem go na ławce lub w parku. To były najczęstsze zgłoszenia dotyczące alkoholu. Jak pokazują statystyki, drugie półrocze roku 2023 to spadek zarówno zgłoszeń mieszkańców, jak i aktywności strażników w tym zakresie – podsumował Zbigniew Ulman, zastępca komendanta Straży Miejskiej Miasta Krakowa.

Klientów izby wytrzeźwień wciąż nie brakuje

Nie wszystko idzie jednak tak dobrze, bo jeśli spojrzymy na liczbę klientów izby wytrzeźwień, to nadal jest ich sporo. 

Pijanych osób kierowanych do działu opieki Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień było tylko nieznacznie mniej. Średnio co miesiąc o 10 proc. mniej.

22.02.2024 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. iStock

(sl)

Subscribe to this RSS feed