Serwis www.niedziela.be używa plików Cookies. Korzystając z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki wyrażasz zgodę na ich użycie. Aby poznać rodzaje plików cookie, cel ich użycia oraz sposób ich wyłączenia przeczytaj Politykę prywatności

Headlines:
Słowo dnia: Augustus
PRACA W BELGII: Szukasz pracy? Znajdziesz na www.NIEDZIELA.BE (piątek, 29 sierpnia 2025, www.PRACA.BE)
Belgia, sport: Świetny dzień belgijskiego tenisa!
Polska: Studenci polują na pokoje. W miesiąc cena może znacznie podskoczyć
Belgia, sport: Rozgromili słynny klub, zgarną miliony
Polska: Dożynki bez alkoholu? Takim zakazem mają się zająć politycy
Belgia: Nie żyje 2-latka, która wypadła z okna w Antwerpii
Polska: Mazda 6 za 11 tys. zł, Opel Astra za 3 tys. zł. Gdzie szukać samochodów odebranym pijanym
Temat dnia: Fala strzelanin w Molenbeek. Mieszkańcy spotkają się z władzami
Polska: Były minister zdrowia skopany na ulicy. To krzyczeli napastnicy
Redakcja

Redakcja

Website URL:

Polska: Pogoda na długi weekend. Gdzie będzie ciepło, a gdzie popada?

Jeżeli majówka zostawiła w Was poczucie niedosytu, już w tym tygodniu kolejny długi weekend. Sprawdziliśmy, jaką pogodę przewidują synoptycy Instytutu Meteorologicznego i Gospodarki Wodnej. Czy tym razem pogoda będzie nas rozpieszczać?

Długi weekend na grilla, ale raczej pod wiatą

Nie będzie bardzo zimno, choć od czerwca można oczekiwać nieco wyższych temperatur. Środa i czwartek przyniosą na terenie całego kraju niewielkie lub umiarkowane zachmurzenie. Pojawią się przelotne opady deszczu. Mieszkańcy południa mogą spodziewać się też wyładowań atmosferycznych. Maksymalna temperatura w środkowej części kraju osiągnie 20 st. C., na zachodzie 22 st. C., a w okolicach Półwyspu Helskiego jedynie ok. 16 st. C. Mieszkańcy wschodniej części kraju odnotują 17 kresek powyżej zera. W całej Polsce pojawi się umiarkowany, północno-wschodni wiatr.

Piątek, sobota i niedziela nie zaskoczą


Ze wschodu i południowego wschodu Europy przypłynie do nas ciepłe, wilgotne powietrze. Co prawda wzrośnie temperatura, ale razem z nią pojawią się opady deszczu. Spacerując podczas długiego weekendu, zawsze warto pamiętać o parasolu. Na terenie całego kraju możliwe będą burze, również z gradem. Mieszkańcy i goście terenów nadmorskich oraz Podhala mogą oczekiwać temperatury w okolicach 16 - 18 st. C. W Polsce centralnej słupki rtęci wzrosną do 21 – 23 st. C. Sobota i niedziela przyniosą wzrost temperatury jedynie na zachodzie, gdzie temperatura osiągnie do 25 st. C. Delikatny, północno-wschodni wiatr będzie towarzyszył przez wszystkie wolne dni. Jego siła będzie wzbierać jedynie podczas burz.

01.06.2021 Niedziela.BE // źródło: News4Media // fot. Shutterstock, Inc.

(sm)

 

  • Published in Polska
  • 0

Technologia: Drony będą dezynfekować wnętrza sal koncertowych czy centrów handlowych. Specjalny system nawigacji umożliwiłby odkażanie ulic i przystanków

Drony na co dzień są wykorzystywane na froncie walk z koronawirusem. Kontrolowały przestrzeganie wprowadzanych obostrzeń, transportowały krew i organy, dostarczały leki. W niektórych krajach drony rolnicze zostały przystosowane do rozpylania środków dezynfekujących. W Europie na takie rozwiązanie zdecydowała się Hiszpania. Niedawno trzy japońskie firmy poinformowały, że będą dezynfekować miejsca, w których mają odbywać się imprezy masowe, właśnie za pomocą dronów. – Zastosowanie takich zraszających systemów na zewnątrz, np. na ulicach czy przystankach, także byłoby możliwe, jednak infrastruktura miejska nie jest jeszcze do tego dostosowana – ocenia prof. dr hab. inż. Cezary Galiński z Politechniki Warszawskiej.

– Rozpylanie środków przeciwwirusowych z systemów bezzałogowych jest możliwe i może być skuteczne, choć tak naprawdę to kwestia tego, co konkretnie ma być opylane. Gdyby to był np. duży teren na zewnątrz, to bardziej by się opłacało robić to prawdopodobnie za pomocą samolotu rolniczego, który ma odpowiednio duży udźwig i jest w stanie to zrobić bardzo ekonomicznie. Inaczej wygląda sytuacja, gdyby ktoś chciał spryskiwać takimi środkami dezynfekującymi np. wnętrza centrów handlowych – mówi agencji Newseria Innowacje prof. dr hab. inż. Cezary Galiński, kierownik Zakładu Samolotów i Śmigłowców z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.

W kwietniu trzy japońskie firmy uruchomiły usługę dezynfekcji miejsc imprez masowych, np. sal koncertowych, środkiem antywirusowym za pomocą dronów. Rozpuszczalnik rozpylany z dronów zawiera alkohol i nanocząsteczki jednowartościowego związku miedzi. Firma Suncrest, która opracowała spray, potwierdziła, że ​​rozpylanie rozpuszczalnika nawet przez krótki czas ma długotrwały efekt dezaktywacji wirusa. Wiadomo, że usługa kosztuje ok. 300 tys. jenów (ok. 2,7 tys. dol.), a każde dodatkowe 100 mkw. to koszt 140 dol. W przypadku hali o powierzchni 2 tys. mkw. prace natryskowe trwają 15–20 minut.

– Mamy dosyć dobrze rozwiniętą technologię latania dronów w pomieszczeniach zamkniętych takich systemów, więc gdyby np. w centrum handlowym jeszcze nie było ludzi, to można by było w ten sposób taką dezynfekcję przeprowadzać, prawdopodobnie w miarę efektywnie, w miarę szybko. Być może nawet byłoby to zdrowsze dla ludzi, którzy realizowaliby takie zabiegi – ocenia ekspert.

Drony mogą skutecznie rozpylać różne środki nawet na olbrzymich obszarach. Technologia dronów w rolnictwie umożliwia rolnikom terminowe i efektywne gromadzenie danych o jakości i ilości upraw potrzebnych do precyzyjnego zarządzania nimi. Mogą one przeszukać setki, nawet tysiące akrów w ciągu jednego dnia. Przechwytując dane wizualne i wielospektralne podczas lotu, mogą uzyskać dokładną liczbę drzewostanów. Dzięki wysokiej jakości obrazom wielosensorowym i analizom rolnicy mogą śledzić postępy upraw czy zarządzać wprowadzaniem środków odżywczych dla roślin.

– W ten sposób mogłoby to wyglądać również w przypadku dezynfekcji. Pod wielowirnikowcem, wyposażonym w odpowiedni system nawigacji, zamontować można zbiornik z płynem do dezynfekcji, na ścianach centrum handlowego powinny być odpowiednie czujniki, które pozwalają na precyzyjną nawigację i wtedy ten bezzałogowiec po zaprogramowanej trasie wewnątrz niego mógłby latać i rozpylać te środki – tłumaczy prof. dr hab. inż. Cezary Galiński.

Pandemia koronawirusa pokazała już, że dronów można również użyć do dezynfekcji przestrzeni publicznej – ulic i przystanków autobusowych. Bezzałogowce wykorzystały w ten sposób Chiny, Indie, Indonezja, Filipiny, Kolumbia, Chile i Zjednoczone Emiraty Arabskie, a w Europie – Hiszpania. Drony natryskowe wypełnione środkami dezynfekującymi mogą pokryć znacznie większy obszar w krótszym czasie i 50 razy szybciej niż tradycyjne metody. Według DJI, największej na świecie firmy produkującej drony, bezzałogowiec może zabrać ok. 16 l środka dezynfekującego i pokryć powierzchnię 100 tys. mkw. w ciągu godziny.

Drony dezynfekujące ulice mogą jednak stanowić zagrożenie dla ludzi – nigdy nie byłoby gwarancji, że w pobliżu bezzałogowca nie ma żadnego przechodnia. To jeden z powodów, dla których większość krajów europejskich nie zdecydowała się wdrożyć takiego rozwiązania.

– Ewentualne zastosowanie takich zraszających systemów na zewnątrz, np. w tzw. kanionach ulic, na przystankach, w zasadzie byłoby możliwe, do tego jednak jeszcze nie jest dostosowana infrastruktura miejska. Precyzyjne latanie zazwyczaj odbywa się w ten sposób, że na ścianach pomieszczenia znajdują się odpowiednie znaczniki, które pozwalają na precyzyjną nawigację bezzałogowca, takie systemy trzeba byłoby umieścić w całym mieście, żeby drony nie rozbijały się np. o przystanki – wskazuje kierownik Zakładu Samolotów i Śmigłowców z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. (NBE)


05.06.2021 Niedziela.BE // bron: Newseria // tagi: drony do walki z koronawirusem, drony w rolnictwie precyzyjnym, drony natryskowe do dezynfekcji ulic, dezynfekcja miejsc imprez za pomocą dronów, zastosowanie dronów w czasie pandemii // mówi: prof. dr hab. inż. Cezary Galiński, kierownik Zakładu Samolotów i Śmigłowców, Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa, Politechnika Warszawska // fot. Shutterstock, Inc.

(cj)

 

Eksperci: zła higiena jamy ustnej może zaostrzać przebieg COVID-19

Jama ustna jest rezerwuarem patogenów układu oddechowego, w tym również SARS-CoV-2, dlatego zła higiena jamy ustnej może zaostrzać przebieg COVID-19 – ostrzegają specjaliści.

Eksperci Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego od wielu lat ostrzegają, że odpowiednia higiena jamy ustnej chroni przed chorobami przyzębia, jak też innymi groźnymi schorzeniami, takimi jak choroby układu krążenia. „Miejscowy stan zapalny oddziałuje na zdrowie ogólne, poprzez przedostawanie się bakterii lub mediatorów zapalnych do krwiobiegu” – wyjaśnia w informacji przekazanej PAP prezes Towarzystwa prof. Renata Górska.

Stan zapalny i choroby dziąseł mogą również ułatwić wirusowi SARS-CoV-2 wnikanie do układu krwionośnego, prowadząc do zaburzenia czynności płuc. Wirus dostaje się do organizmu przez górne drogi oddechowe (nos i usta), następnie gromadzi się w ślinie i wnika do poddziąsłowej płytki nazębnej; stamtąd dostaje się do naczyń krwionośnych i trafia do płuc. Zły stanu higieny jamy ustnej może zatem pogorszyć przebieg choroby COVID-19.

„Jama ustna jest potencjalnym rezerwuarem patogenów układu oddechowego, które mogą predysponować pacjentów do zakażenia bakteryjnego. Według badań opublikowanych przez „Front Microbiology”, czynniki ryzyka, takie jak zła higiena jamy ustnej, kaszel oraz wentylacja mechaniczna umożliwiają mikroorganizmom przedostawanie się do dolnych dróg oddechowych i tym samym wywoływanie chorób układu oddechowego” – podkreśla prof. Tomasz Konopka, kierownik Katedry i Zakładu Periodontologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Specjalista powołuje się na badania opublikowane przez „Journal of Oral Science”, w których wykazano, że bakterie periodontopatyczne indukują ekspresję enzymu konwertującego angiotensynę 2, receptora SARS-CoV-2. Pobudzają też wytwarzanie cytokin zapalnych w dolnych drogach oddechowych.

„Zła higiena jamy ustnej może zatem prowadzić do zaostrzenia przebiegu COVID-19. Odpowiednia higiena jamy ustnej zapobiega wystąpieniu zapalenia płuc i grypy oraz zaostrzeniu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Co więcej, badania wykazują, że osoby zmagające się z chorobami dziąseł są 3,5 razy bardziej narażone na cięższy przebieg COVID-19, 4,5 razy częściej wymagają leczenia pod respiratorem, a ryzyko ich śmierci jest o 9 razy większe w porównaniu do osób, które nie mają tego problemu” - przekonuje.

Pacjenci chorzy na COVID-19 często nie są w stanie zadbać o higienę jamy ustnej z powodu długotrwałej hospitalizacji, a to może zwiększać ryzyko nasilenia infekcji dolnych dróg oddechowych. „Ponieważ mikrobiom jamy ustnej jest ściśle powiązany z chorobami towarzyszącymi SARS-CoV-2 w płucach, konieczne są skuteczne środki profilaktyczne i zachowanie odpowiedniej higieny jamy ustnej, aby zmniejszyć te infekcje, szczególnie u pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19” – dodaje.

Prof. Renata Górska zwraca uwagę, że najbardziej niepokojące jest zaczerwienienie dziąseł, zmiana ich kształtu (obrzęk, powiększenie brodawek) oraz krwawienie, które może występować samoistnie lub np. pod wpływem spożywania twardych pokarmów. Podkreśla jednak, że zapalenie dziąseł jest procesem odwracalnym.

„Jeżeli stan zapalny trwa jednak dłużej i obejmuje tkanki głębiej położone, powoduje uszkodzenie włókien ozębnej i destrukcję kości. Nieleczone zapalenie przyzębia prowadzi do utraty uzębienia. Dobrą wiadomością jest to, że w większości przypadków można zapobiegać chorobom dziąseł, utrzymując prawidłową, dobrą higienę jamy ustnej, odpowiednią dietę i aktywność fizyczną oraz planują regularne wizyty kontrolne u stomatologa” – przekonuje prezes Polskiego Towarzystwa Periodontologicznego. (NBE)

 

05.09.2021 Niedziela.BE // bron: Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl // autor: Zbigniew Wojtasiński // fot. Shutterstock, Inc.

(cj)

 

Polscy eksperci o możliwych powodach zakrzepicy po szczepionkach wektorowych przeciw COVID-19

Zdarzenia zakrzepowo-zatorowe po szczepionkach wektorowych przeciw COVID-19 są bardzo rzadkie, niemniej przyczyny tych zdarzeń wymagają wyjaśnienia – podkreślają polscy naukowcy i w swojej publikacji w czasopiśmie naukowym „Vaccines” omawiają możliwe przyczyny.

„Zdarzenia zakrzepowo-zatorowe po podaniu szczepionek wektorowych przeciw COVID-19 są bardzo rzadkimi zdarzeniami, ale są specyficzne, gdyż towarzyszy im małopłytkowość. Rzadko zgłaszano również reakcje zakrzepowo-zatorowe po szczepionkach mRNA. Przy tak niskiej częstości występowania, badania kliniczne po prostu nie są w stanie ich wychwycić. Niemniej przyczyny tych zdarzeń wymagają wyjaśnienia” – podkreślił w rozmowie z PAP ekspert w dziedzinie biologii medycznej i badań naukowych Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu dr hab. Piotr Rzymski.

Rzymski jest jednym ze współautorów pracy naukowej opublikowanej w ostatnich dniach w czasopiśmie naukowym „Vaccines”. Naukowcy, wśród których jest także prof. Robert Flisiak, oraz prof. Bartłomiej Perek w swojej publikacji poddali analizie kilka możliwych mechanizmów, które mogą stanowić przyczynę zdarzeń zakrzepowo-zatorowych po szczepionkach wektorowych przeciw COVID-19.

„Jest dla nas jasne, że cokolwiek prowadzi do zdarzeń zakrzepowo-zatorowych po szczepieniu musi być wysoce specyficzne, wymaga zajścia odpowiednich okoliczności, a być może ma miejsce tylko w przypadku określonych uwarunkowań genetycznych. Jednym z możliwych mechanizmów, który mógłby prowadzić do tego typu zdarzeń jest bardzo podobny do tego, który obserwuje się w małopłytkowości poheparynowej, czyli HIT” – wskazał Rzymski.

Jak tłumaczył, „to rzadkie zdarzenie polega na tym, że gdy heparyna tworzy kompleks z czynnikiem płytkowym 4 (PF4) to układ immunologiczny rozpoznaje taki kompleks jako obcy i wytwarza przeciw niemu przeciwciała. Te z kolei aktywują kolejne płytki, które wytwarzają więcej PF4 i reakcja zaczyna wymykać spod kontroli sprzyjając zakrzepicy”.

Według ekspertów, jeżeli podobny mechanizm miałby zachodzić bardzo rzadko po podaniu szczepionki to oczywiście któryś z komponentów szczepionki musi tworzyć kompleks z PF4, wobec którego powstają przeciwciała. „W naszej pracy dyskutujemy nad tym, co mogłoby być tym komponentem, ale wskazujemy także, że całej sytuacji sprzyjać może polimorfizm poszczególnych sekwencji genowych” - zaznaczył.

Rzymski podkreślił, że w publikacji omówione są także inne możliwości. Zaznaczył, że w grę wchodzi m.in. bezpośrednia interakcja adenowirusa wektorowego z płytkami krwi. „Jest to możliwe, bo płytki posiadają receptory, które może wykorzystać zarówno adenowirus szympansi w szczepionce AstryZeneki, jak i ludzki adenowirus typu 26 w szczepionce J&J”.

„Oczywiście, wpierw cząstki adenowirusa musiałyby trafić do krwiobiegu, ale nie można wykluczyć, że czasami dochodzi do takiej jego translokacji poza miejsce podania szczepionki. Należy natomiast pamiętać, że o ile adenowirus szczepionkowy może zainfekować płytki krwi to nie są one zdolne do ekspresji białka kolca koronawirusa, bo są bezjądrzaste i nie będzie dochodziło w nich do ekspresji genów takiego wirusa” - powiedział.

„Bardzo mało prawdopodobne wydaje się również, by przeciwciała przeciwko białku kolca koronawirusa mogły atakować czynnik płytkowy 4. Otwartym pytaniem jest czy przeciwciała przeciwko adenowirusowi, które powstają po podaniu szczepionki, mogą wchodzić w taką reakcję krzyżową. To akurat można bardzo szybko sprawdzić” – dodał.

Zaznaczył, że „możliwe, że białko kolca może sporadycznie uciekać z systemu prezentacji antygenu, być uwalniane w wolnej formie, wchodzić w reakcje z płytkami krwi i aktywować je. Ten mechanizm zasugerowali również niemieccy badacze. Jest jeszcze kilka potencjalnych mechanizmów, wartych oceny. Niewykluczone, że zakrzepica i towarzysząca jej małopłytkowość po podaniu szczepionki przeciw COVID-19 ma wieloczynnikowe podłoże. Z pewnością wystąpienie takich zdarzeń jest ograniczona do szczególnych okoliczności i uwarunkowań, co sprawia, że są one bardzo rzadkie” - mówił.

Rzymski wskazał, że w tym kontekście warto pamiętać o dwóch istotnych kwestiach. Jak mówił, „po pierwsze, korzyści ze szczepienia przeciw COVID-19 znacząco przewyższają potencjalne ryzyko związane z przyjęciem preparatu. Po drugie, to właśnie COVID-19 jest czynnikiem bardzo istotnie zwiększającym ryzyko zakrzepicy i jej poważnych konsekwencji. Szczepiąc się chronimy się przed niekiedy podstępnym działaniem wirusa i sposobem w jaki infekcja nim wpływa na nasz organizm” - podkreślił.

Rzymski dodał również, że autorzy publikacji liczą, że niektóre z omówionych w artykule mechanizmów zostanie podjętych przez inne grupy badawcze i wspólnie doprowadzą do zrozumienia nie tylko przyczyn zdarzeń zatorowo-zakrzepowych, ale również określenia grupy osób, która charakteryzuje się ryzykiem ich wystąpienia. „Tak właśnie działa nauka, inspirujemy się wzajemnie i uzupełniamy w celu poszukiwania rozwiązania poszczególnych problemów” – wskazał Rzymski. (NBE)


05.06.2021 Niedziela.BE // bron: Nauka w Polsce www.naukawpolsce.pap.pl // autorka: Anna Jowsa // fot. Shutterstock, Inc.

(cj)

 

  • Published in Polska
  • 0
Subscribe to this RSS feed